Wizyta w SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy) to koszmar, którego nikt z nas nie chciałby doświadczać. Kilkugodzinne wyczekiwanie, gwar, hałas i poczucie beznadziejności. Na domiar złego trafiamy na zapracowanego lekarza w złym nastroju.

Przepracowanie i nadmiar obowiązków odnosi się również do lekarzy okulistów. Na wstępie trzeba jednak zaznaczyć, że obecny stan rzeczy nie jest winą medyków. O szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz dziejących się na nich mniej lub bardziej zabawnych sytuacjach opowiada dr n. med. Jan Staniewicz, chirurg okulista w Laguna Medical oraz ordynator Oddziału Okulistycznego w Kociewskim Centrum Zdrowia w Starogardzie Gdańskim:

Okulista konsultuje nie tylko ostre przypadki SOR-u. Zajmuje się pacjentami z własnego oddziału okulistycznego i konsultuje pacjentów z innych oddziałów szpitala np. neurologii czy pediatrii. Odwiedzają go osoby umówione na konkretne godziny na kontrole pooperacyjne jak i na wizyty kwalifikacyjne do operacji. Zdarza się, że dyżurny okulista musi wykonać operację czy zabieg, co oczywiście również jest czasochłonne. – mówi dr Staniewicz. Nic zatem dziwnego, że pacjent, którego stan nie wymaga natychmiastowego przyjęcia na SOR, musi musi spędzić w poczekalni nawet kilka godzin. Głównie są to przypadki obecności ciała obcego na zewnątrz oka czy zapalenia spojówek.

Zdarza się, że zgłaszający się na ostry dyżur pacjent (nie wymagający natychmiastowej pomocy okulistycznej) nie czuje się potraktowany priorytetowo, przez co jego ogólne zadowolenie z wizyty jest znikome. Natomiast szczególnym utrapieniem lekarzy są osoby, które traktują SOR jak zwykłą przychodnię, zgłaszając się z błahymi dolegliwościami.

Pamiętam pacjenta, który ok. godziny 23.00 przyjechał do nas z ciałem obcym wbitym w rogówkę. Został przyjęty, a opiłek natychmiast usunięty. W trakcie zakładania opatrunku do gabinetu lekarza wchodzi kolejny pacjent – szwagier tego z opiłkiem – i mówi:
– Dobry wieczór przywiozłem szwagra samochodem i pomyślałem sobie, że się przebadam.
– A co panu dolega? – pytam.
– Od jakiegoś czasu pieką mnie oczy i źle mi się czyta bez okularów – odpowiada „ciężko chory” szwagier.

Czy na pewno jest to sprawa na ostry dyżur? Z pewnością nie! Niestety chwila złożenia dokumentacji SOR zobowiązuje lekarza do zbadania pacjenta nawet w celu stwierdzenia, że wszystko z nim w porządku.

Inną sytuacją, która jest prawdziwą zmorą dla lekarzy dyżurujących, są nietrzeźwi pacjenci oraz konsekwencje wynikające z nadmiernego spożywania alkoholu. Godzina 1.30 w nocy z niedzieli na poniedziałek, żona przywozi nieco „nieświeżego” męża na dyżur. W oku, pod powiekami, kilka ciał obcych. Kiedy pacjent sobie zaprószył oko? – 2 dni temu w piątek, w pracy. – To czemu przywozi go pani dopiero w poniedziałek nad ranem? – Bo dopiero teraz wytrzeźwiał po imieninach kolegi.

Takie historie można wymieniać w nieskończoność, ponieważ dzieją się one w trakcie prawie każdego ostrego dyżuru. Nadmiar pracy medyków sprawia, że kolejki pacjentów stają się coraz dłuższe. Warto więc rozważyć komfortową prywatną wizytę umawianą na konkretny dzień i godzinę, podczas której lekarz ma czas, by w rzetelny sposób zająć się chorym. W trosce o dobro pacjentów Laguna Medical planuje uruchomić sobotnie dyżury okulistyczne, dostępne dla wszystkich zainteresowanych.